Komunikaty

125 lat ” Wesela” Stanisława Wyspiańskiego

125 lat temu – 16 marca 1901 roku, w Krakowskim Teatrze Miejskim, odbyła się premiera „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. „Zdarzył się wypadek w dziejach polskiego teatru wyjątkowy”, bo „scena pokazała narodowi jakąś głębię jego duszy zbiorowej” – napisał Józef Kotarbiński.

17 lutego 2026 r. , aby nawiązać to wydarzeń związanych z powstaniem „Wesela”, bowiem 16 lutego ( inne źródla podają, że 17 lutego) Wyspiański ukończył dzieło, a miesiąc później wystawiono je na krakowskiej scenie- uczniów zaproszono do weselnego stołu w klimacie nawiązujacym do bronowickiej chaty.  Tańców nie było, jednak wszyscy poczuli choć namiastkę atmosfery zabawy weselnej Rydla i Mikołajczykówny, przypominając sobie fakty opisane przez Wyspiańskiego i sprawdzając swoją wiedzę, w czasie udzielania odpowiedzi dotyczących zadań testowych. Uczniowie świetnie się też bawili, rozwiązując krzyżówkę tematyczną. Choć nasza zabawa trwała zaledwie kilka godzin, więc- w porównaniu z zabawą weselną Lucjana Rydla i Jadwigi Mikołajczykówny w podkrakowskich Bronowicach, która trwała aż cztery dni – niedługo, to jednak i u nas na stołach był dla „weselników” poczęstunek. 

Lucjan Rydel w liście do Frantiszka Vondraczka tak relacjonował zdarzenia z uroczystości: „Był to widok jedyny w swoim rodzaju i zupełnie niezwykły, kiedy u Tetmajera zasiedli przy stole panowie we frakach, a między nimi wiejskie kobiety w naszywanych gorsetach i w koralach u szyi, panie w sukniach wizytowych i chłopi w sukmanach”. Stanisław Wyspiański był jednym z gości. „Pamiętam go jak dziś, jak, szczelnie zapięty w swój czarny tużurek, stał całą noc oparty o futrynę drzwi, patrząc swoimi stalowymi, niesamowitymi oczyma. Obok wrzało weselisko, huczały tańce, a tu, do tej izby raz po raz wchodziło po parę osób, raz po raz dolatywał jego uszu strzęp rozmowy. I tam ujrzał i usłyszał swoją sztukę” – wspominał Boy-Żeleński, inny uczestnik bronowickich uroczystości.

Trzy miesiące później – 16 lutego 1091 r. skończył pisanie,  zaś już pod koniec tego miesiąca  w salonie państwa Kotarbińskich (Józefa Kotarbińskiego, dyrektora Teatru Miejskiego w Krakowie w latach 1899–1905) Wyspiański po raz pierwszy odczytał swoja nową sztukę zatytułowaną „Wesele”. „W teatrze chodzą słuchy, że blady poeta Wyspiański złożył nową rzecz dyrekcji, że sam na głos czyta Dyrektorowi i plotka krąży, że biedny pan Józef zamęczony jest tym czytaniem czegoś, co nie jest sceniczne, że włażą po dwoje po to, aby zaraz wyjść, że coś tam bają … ni do rymu, ni do sensu” – wspominała aktorka Wanda Siemaszkowa. Sam Kotarbiński – wbrew temu co twierdził po latach – do samej premiery nie wierzył w sukces sztuki. Próby odbywały się w atmosferze podniecenia i nerwowego wyczekiwania. Wiedziano, że Wyspiański napisał coś o weselu Rydla, a osobami w sztuce są jego znajomi, ale brakowało sprawdzonych informacji.  

Oszałamiający i niespodziewany sukces spektaklu przyniósł Wyspiańskiemu rozgłos, a nam – po 125 latach od premiery literackiej i teatralnej-  możliwość obcowania z tym wybitnym dziełem w nieco innej, nietypowej formie.